|
W środę poinformowano, że komputery Międzynarodowej Stacji Kosmicznej zostały zainfekowane wirusem, a wczoraj rosyjskie centrum kontroli powiadomiło, że Stacja wykonała zmianę orbity w celu uniknięcia zderzenia z kosmicznym złomem.
Wirusy na ISS
W środę NASA potwierdziła, że 25 lipca oprogramowanie Stacji oddało pod kwarantannę wirusa typu "robak", którego znaleziono na laptopie jednego z astronautów. Służył on do komunikacji między Stacją na centrum kontroli misji w Teksasie. Wykryty robak rejestruje uderzenia klawiszy komputera i wykradania w ten sposób haseł i innych danych poufnych. Zarejestrowane przekazywane są crackerom za pomocą Internetu, wyjaśnił rzecznik NASA, Kelly Humphries. Laptop nie jest połączony z Internetem ani żadnym systemem ISS - nie może więc zakłócić jej funkcjonowania ani zagrozić bezpieczeństwu załogi. Humphries poinformował, że załoga i obsługa naziemna starają pozbyć się złośliwego programu i zabezpieczyć sprzęt przed powtórzeniem się takiej infekcji. Do infekcji doszło najpewniej poprzez przeniesienie szkodnika z pamięci przenośnej USB albo w pliku multimedialnym.Rzecznik zastrzegł także, że nie jest to pierwszy wirus na ISS. "Nie jest to częste zjawisko, ale zdarzało się już wcześniej". ISS omija złom
Wczoraj zaś, w czwartek, rosyjskie centrum kontroli misji Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, poinformowało, że orbita Stacji została zmieniona, aby uniknąć grupy kosmicznych śmieci. "Informacje o możliwej kolizji otrzymaliśmy od służb rosyjskich i amerykańskich. Specjaliści z kontroli misji wykorzystali je do obliczenia zmiany orbity ISS", brzmiał komunikat centrum. Silniki zacumowanego do Stacji automatycznego statku transportowego "Jules Verne", typu ATV, obniżyły orbitę ISS o 1700 metrów, do 353,7 km.
Źródło: space-travel.com [1], [2]; ilustracja: NASA
Źródła: space-travel.com [1], [2]; ilustracja: NASA
|